"Stracony gol nas nie podłamał"

13.11.2017 11:35

GKS Katowice pokonał na wyjeździe Górnika Łęczna (3:1). O meczu rozmawialiśmy z kapitanem naszego zespołu Tomaszem Midzierskim.

Spotkanie źle rozpoczęło się dla GieKSy, bo od gola straconego z rzutu karnego. – Karny został podyktowany słusznie. Zdecydowało doświadczenie Pawła Sasina i mój brak decyzji. Obrońca Górnika to wykorzystał, dzióbnął piłkę i wpadł na mnie całym impetem – przyznaje Midzierski.

GieKSa długo usiłowała doprowadzić do wyrównania, ale rywale skutecznie to uniemożliwiali. – Stracony gol nas nie podłamał. Cały czas próbowaliśmy realizować nasz plan i przenosić ciężar gry na skrzydła. Do 80. minuty Górnik bronił się jednak dobrze. Pozwalał nam dośrodkowywać, ale skomasował obronę w środku, zbierał zagrywane piłki i próbował groźnie kontrować – mówi kapitan GieKSy.

Przełomowa dla losów meczu okazała się sytuacja z 80. minuty, gdy czerwoną kartką został ukarany piłkarz… GKS-u Bartłomiej Kalinkowski. Grający w osłabieniu katowiczanie wyprowadzili trzy zabójcze kontry, które zapewniły wygraną. – Zejście Bartka wcale nam nie pomogło, bo to przecież ważne ogniwo zespołu. Trener podpowiadał nam z ławki, by dalej konsekwentnie realizować nasz plan. Wydaje się, że po tamtej sytuacji rywale po prostu uwierzyli, że mają już mecz wygrany i otworzyli się na atak. My to skrzętnie wykorzystaliśmy – podsumowuje Midzierski.

Oficjalny partner klubu
Główny sponsor klubu
Główny sponsor klubu